wtorek, 23 lipca 2013

ROZ.1 :)

Już po kolejnym koncercie, już nie mam siły. Niektórzy myślą że sława jest szczęściem, ma się pieniądze i można robić wszystko na co się ma ochote. A tak naprawdę, wcale tak nie jest. Jesteśmy uzależnieni od innych, musimy się im podporządkowywać. Ludzie myślą że sławne osoby są szczęśliwe, bo takich ich widzą w różnych brukowcach, a gdyby znaleźli się na naszym miejscu, zobaczyliby, że to życie jest pochmurne, codziennie tony alkocholu, narkotyków, samookaleczanie się, nawet myśli o samobójstwie. Albo nas do tego zmuszają, albo robimy to dobrowolnie, bo kto by wytrzymał z tyloma nakładami pracy. Jesteśmy tylko zarobkiem dla innych ludzi, nikogo nie obchodzą nasze uczucia, życie prywatne. Właśnie "życie prywatne", my sławne osoby nie wiemy co to jest, nie poczuliśmy tego smaku.
Nie możemy spotykać się z ludźmi z innego otoczenia.
Ja się boje sławy, oczywiście kocham moich fanów,
 ale nasz szef, to prawdziwy tyran. To jemu musimy być posłuszni.
-Sandra o czym tak myślisz?-wyrwała mnie z zamysłu Amanda
-o naszym życiu, ono zostało sprzedane...-mówiłam spoglądając na setki błyskających lamp aparatu zza okna samochodu
Szofer zatrzymał się przed "naszym" domem.
Odprowadził nas do drzwi i ustawił kod. (Właśnie kod, kolejny dowód na to że niemamy własnego życia).
Lena i Amanda upadły wykończone na kanapę, ja natomiast pobiegłam do łazienki, zmyłam tonę makijażu i przebrałam się w normalne ciuchy.
Wogóle nie rozumiem dlaczego na koncert mamy  być pod taką toną makijażu i w takich szykownych ubraniach. Wygląda się w tym jak jakaś ******(pozwólcie że nie dokończe.)Zeszłam na dół i zobaczyłam moje dwie przyjaciółki, które już spały na kanapie.I pomyślałam jakie było nasze życie przed sławą. Przed oczami miałam wspomnienia, kiedy rozpierała nas energia, kiedy miałyśmy SZCZERY uśmiech na twarzy.Kiedy nie miałam tych blizn na nadgarstkach, a teraz....
Wspomniałam też mojego byłego chłopaka Adriana, nasze wspólne chwile, oraz słowa "będę ci przeszkadzał w robieniu kariery", i już go nie zobaczyłam.
Gdyby on teraz wiedział co ja teraz czuję..., ale napewno bawi się teraz z innymi dziewczynami.
Moje uczucie co do niego nie wygasło. Jeszcze jest mała iskierka, ale z biegiem czasu ona też zniknie.
Wyrwałam się z zamyśleń i włączyłam tv. Ale tam też nie obyło się bez docinków i komentarzy. Już na sam początek wrzucili nasze zdjęcia z nagłówkiem "słynne dziewczyny z "One Chance" pod wpływem alkocholu czy narkotyków?"
Miałam już dość, odrzuciłam pilota na drugi fotel.

4 komentarze: