wtorek, 23 lipca 2013

ROZ.2 :)

Obudziłam się rano spostrzegłam, że jestem w salonie na fotelu, ale Amandy i Leny nie było.
Wstałam, wyciągłam ręce do góry w geście rozciągania się, przetarłam oczy i ruszyłam do kuchni.
-Hej, co jest?-zapytałam widząc zdenerwowane dziewczyny.
-Don(nasz szef) nas wzywa-mówiła Lena stukając nerwowo palcem o stół
Ktoś wszedł, dziewczyny pospiesznie wstały, to był nasz drugi szofer Bob, on był jedyną osobą którą lubiałyśmy w show-biznesie. On nam pomagał, wspierał.
...
-dziewczyny nie martwcie się, wszystko będzie dobrze-pocieszał nas gdy dojechaliśmy pod biurowiec
-dziękujemy-powiedziałyśmy równocześnie
Weszłyśmy do ogromnego budynku
-dzień dobry-powiedziała niska brunetka w okularach siedząca za biurkiem-pan Don prosi was do biura-mówiła wstając po stertę papierów leżących na szafce
Ruszyłyśmy pełne obaw w stronę biura.
Wkońcu stanęłyśmy przed czarnymi drzwiami. Amanda zapukała
-Wejść!-dobiegł gruby, przerażający głos zza drzwi, które otworzyłam
-o, dzień dobry panie, proszę sobie wygodnie usiąść-mówił wysoki, umięśniony facet, wskazując na pobliskie krzesła.
-A więc tak...-zaczął, spojrzał na nas-nie stresujcie się tak-dodał widząc nasze zdenerwowanie
-A więc tak, mam dla was niespodziankę, to będzie rozgłos -mówił zapalając papierosa
-taa, rozgłos, znowu jakieś kłamstwa o nas-powiedziałam unosząc głos
-coś ty powiedziała? Dziewczyny wyjdźcie, a Sandra zostanie-mówił Don gasząc papierosa
Amanda i Lena spojrzały na mnie ze współczuciem w oczach.
-Słyszycie! Wynocha! Już!!!-wykrzyczał, aż mnie przeszły ciarkiDziewczyny wyszły, wiedziałm że będzie ze mną źle, bo za każdym razem gdy mu się przeciwstawiłam to mnie bił, ale za co? Za prawdę?
Ja stałam już przy ścianie, Don podszedł do mnie:
-Sandra, ty już mi zawadzasz, masz talent, ale się buntujesz,wiesz co by było gdyby nie ja?-mówił z uśmieszkiem na twarzy
-gdyby nie ty to bym była szczęśliwa-powiedziałam zanosząc się łzami
Don uniósł rękę
-no uderz mnie!no uderz jak zwykle!-powiedziałam już płacząc
On się chwilę zastanowił po czym uderzył mnie w policzek
-Tak!Tego chciałaś!? To proszę-podwinął rękawy białej koszuli, chwycił mnie swoimi łapskami za gardło, przycisnął do ściany i zaczął dusić
-zapamiętaj, nigdy więcej! nigdy!!! a teraz się wynoś!!-powiedział pełen złości, rzucając mnie na podłogę.
Doczołgałam się do drzwi, podniosłam się z ziemi i wyszłam, moim oczom ukazało się 5 chłopców. Po chwili podbiegły do mnie dziewczyny
-oh, Sandra, nie było warto
-ja mam już dosyc! nie chcę tak żyć!-mówiłam ocierając łzy.
Całej sytuacji przyglądali się chłopcy, następnie jeden z nich do nas podszedl
-dziewczyny wszystko w porządku?-zapytał chyląc się ku mnie
-Nic nie jest w porządku! A ty nie udawaj, pewnie jesteś kolejnym pupilkiem Dona i jesteś taki sam jak on!Odejdź stąd!-wykrzyczałam mu prosto w twarz, po czym stanął jak osłupiały
-no, ok, chciałe tylko pomóc....co za ludzie-odszedł do swoich kolegów
Po chwili przyszedł drugi z nich
-przepraszam za kolegę, jest bardzo porywczy, a tak wogóle Louis jestem, a tamten to Harry-chłopak podał Amandzie i Lenie dłoń, miał zamiar mi, ale ja wstałam z krzesła i odeszłam, a dziewczyny za mną.-perspektywa Harrego
Gdy te dwie dziewczyny wyszły z biura bardzo mi się spodobały, ale gdy wyszła ta blondynka to jeszcze bardziej.
Widziałem że płakała, więc chciałem pomóc, ale jak widać nie przypadłem jej do gustu.
-ej Harry!!!-wyrwał m ie z zamysłu znajomy głos, to był Liam
-tak o co chodzi?-zapytałem zdziwiony
-a ty co o tym myślisz-zapytał Louis
-yyy, ale o czym?-nadal niewiedziałem o co chodzi
-no co myślisz o tych dziewczynach, i jeszcze jedna płakała-wytłumaczył mi Zayn
-aaa no dziwne-odpowiedziałem, nadal myśląc o tamtej dziewczynie-Sandra!-wykrzyczałem z uśmiechem na twarzy
-Harry uspokój się, co znowu Sandra? Co ci?-pytał zdziwiony Liam
-ta dziewczyna...nooo, ta blondynka...ta która płakała, miała na imię Sandra
-no tak...co z wiązku z tym-pytał Louis
-no przynajmniej mamy jakiś trop-tłumaczyłem im
-ale jaki trop-zadawał pytania Louis
-no Harry ma rację, tej dziewczynie może dziać się krzywda, nie możemy tak tego zostawić, a przynajmniej wiemy jak ma na imię-potwierdził Niall.
Naszą rozmowę przerwał facet wychodzący zza czarnych drzwi, zapraszający nas do środka.

2 komentarze: