sobota, 16 listopada 2013

ROZ. 6 :)

-Perspektywa Amandy
Siedzieliśmy w salonie ...ci chłopcy naprawdę są naszymi aniołami...oni nam pomogli...
-Może pójdę zobaczyć co u Sandry- przerwałam myśli
-To ja pójdę z tobą- powiedziała Lena wstając z krzesła
Ruszyłyśmy w stronę schodów, po chwili byłyśmy przed drzwiami Sandry, otworzyłam drzwi i weszłyśmy do środka
-Chyba śpi-wyszeptała Lena-ale posiedźmy chwilę przy niej-dokończyła
Przybliżyłyśmy się do niej, coś mnie zaniepokoiło, miała sine usta i była strasznie blada...spojrzałam na Lenę, a ona na mnie...i wtedy spostrzegłyśmy małe opakowanie leżące obok Sandry.....wtedy do nas dotarło co zrobiła ! Ale dlaczego?
-S-A-N-D-R-A !-wykrzyczałyśmy wybuchając płaczem 

-Perspektywa Zayna
Myślałem o tej dziewczynie z niebieskimi oczami z tym anielskim uśmiechem, gdy nagle usłyszałem przeraźliwy krzyk...
Razem z chłopakami natychmiast pobiegliśmy do pokoju, ale to co tam zobaczyłem rozbiło moje serce na milion małych kawałeczków.
Przy łóżku klęczały zalane łzami dziewczyny trzymając Sandrę za rękę.
Dotarło do mnie co się stało!
Łzy napłynęły mi do oczu, gdy podszedłem do łóżka, spłynęły po policzkach...
Ona....leżała na łóżku...jeszcze nigdy nie czułem takiego wewnętrznego bólu...
Nim się spostrzegłem do pokoju weszło 3 mężczyzn którzy zajeli się Sandrą...po czym wypowiedziane ich słowa 'zabieramy ją do szpitala'...
Byłem jakiś nieobecny, to wszystko tak szybko się działo...poczułem tylko gdy któryś z chłopaków szarpnął mnie za rękaw...po czym zbiegliśmy na dół i ruszyliśmy samochodem do szpitala...przed oczami cały czas miałem, tą bezbronną dziewczynę która miała sine usta.
-perspektywa Nialla
To były minuty...
Znaleźliśmy się w korytarzy szpitalnym, na samą myśl...że ona...coś rozdzierało mnie od środka.
Spojrzałem na chłopców...ich czerwone oczy...przepełnione smutkiem, z których wypływały łzy, jeszcze bardziej mnie dobijały.
-dlaczego? dlaczego?-powtarzała Lena 

Wyszedł lekarz...wszyscy wstali i z nadzieją wpatrywali się w niego...on tylko pokiwał głową
-nie...nie, NIE, N-I-E  ! To nie może być prawda!-wypowiedziała Amanda zanosząc się łzami
Wszystkim tylko jedna myśl przeszła przez głowę...lecz lekarz oznajmił-Nie jest źle, ale dobrze też nie jest! Udało nam się. Ale to były sekundy...naprawdę było blisko śmierci...ale możecie odetchnąć z ulgą, wasza przyjaciółka będzie żyć, ale będzie potrzebowała waszego wsparcia. Oczywiście sprawę trzeba zgłosić na policję gdyż znaleźliśmy liczne ślady pobicia.
·Wszyscy zaniemówiliśmy, nasze uczucia były mieszane·
-Coś się stało?-spytał zaniepokojony lekarz
-A czy możemy ją zobaczyć?-zapytała Lena
-Obecnie jej stan nie jest najlepszy, ale gdy przewieziemy ją na sale to owszem, wtedy napewno się obudzi. A teraz to tak tylko 2 minutki i koniec. Sami rozumiecie.
-Oczywiście-zgodziliśmy się, i z pełnym zapałem ruszyliśmy za lekarzem.
Spostrzegliśmy przez szklane drzwi Sandrę
-Możemy tam wejść?-zapytałem
-Nie, ale gdy będzie na innej sali to z pewnością-odpowiedział lekarz
Wszyscy wpatrywaliśmy się w dziewczynę podpiętą do dużej ilości narządów.
-Boże ona żyje! Żyje!-wypowiedziała Amanda przytulając Liama. Po czym oznajmiła
-Dziękuję wam
-Tak ja też. Dziękujemy-dodała Lena ocierając łzy

4 komentarze:

  1. Ufff już myślałam, że nie przeżyje ;c A jednak! Czekam na nexta i życzę weny kicia <3 @MilkoZaur

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz talent do pisania nie moge sie doczekać aż pojawi sie kolejny rozdział ;) @_SylwiaHoran_

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominuję cię do Liebster Award :) więcej dowiesz się tutaj >>>>> http://onedream-drugs-gangs.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń